poniedziałek, 9 czerwca 2014
Wywiada
Wiele razy zastanawiałam się, co żużlowcy myślą o kibicach. Często słyszymy, że są waszym ósmym zawodnikiem. Czy to prawda?
Grzegorz Zengota: Jak najbardziej, kibice są ósmym zawodnikiem. Mają wpływ na to co dzieje się u nas w środku, bo dziwnie startować przy pustych trybunach, lepiej przy pełnych .
Piotrek Pawlicki: Tak, kibic jest ósmym zawodnikiem. Kibic, jak każdy wie, jest nam potrzebny prawie tak samo jak silnik w maszynie, gdyby nie oni, to nie byłoby tego sportu. Więc to jest praktycznie siła tego sportu, a nie tylko ósmy zawodnik.
Chłopaki macie własne fanpejdże na Facebooku. Czytacie komentarze, które kibice tam zamieszczają? Wiadomo, więcej jest tych negatywnych, ale pozytywne także się zdarzają. Czytacie artykuły o Was na portalach sportowych?
Grzegorz: Poniekąd tak, niektóre rzeczy czytam, ale staram się po słabszym meczu unikać tego i nie wchodzić na portale. Bo jeśli mecz jest przegrany, to wiadomo jak czuje się kibic, a ponieważ jest fanpejdż, to ma bezpośrednie dotarcie do mnie. Jeśli znajduje się komentarz typu „Bierz się do roboty!”, choć wiem, że daję z siebie wszystko i robię co mogę , uczestniczę we wszystkich treningach, to w tym momencie takie komentarze są zbędne. W zasadzie na mnie te negatywne komentarze nie działają mobilizująca, ale raczej dołująco i takich rzeczy nie czytam.
Piter: Nie czytam. Owszem, śledzę fanpejdż, czasem dodaję jakieś posty, ale nie wchodzę na żadne portale typu Sportowefakty, ani nie czytam komentarzy. Może jestem innym typem zawodnika, nie żyję na co dzień żużlem. Wiadomo, kocham ten sport i jest moim życiem, ale nie żyję tylko nim. Odcinam się, wracam z treningu, jadę popływać na łódce czy łowić ryby, a nawet pojeździć konno. Nie wchodzę na żadne portale czy facebooka, nie patrzę, co będzie jutro. Dowiaduję się rano, że jutro jest mecz o 16 i tyle.
Chłopaki często widać, że przy was jest bardzo wiele fanek, co wy na to ?
Piotrek: To fajnie! Lepiej dziewczyny, niż chłopacy, w moim przypadku (śmiech).
Grzesiu: Wiadomo, jak jest słabszy mecz, to nastroje są niezbyt ciekawe, człowiek jest zamyślony i zastanawia się czemu tak, a nie inaczej, że starał się jak najwięcej, ale nie wyszło. Przynajmniej ja, ze swojej perspektywy, jestem zagubiony, zastanawiam się co się dzieje. Mimo że ktoś mnie zaczepi, staram się być miły i nie szukać winy w innych, tylko w samym sobie. Jak jest lepszy dzień, można podejść, porozmawiać, porobić zdjęcia i wszystko, co się tylko da.
Piotrek, leszczyńskim kibicom na pewno pozostało w pamięci Twoje zachowanie po biegu 14 w Gorzowie. Dlaczego podszedłeś pod bandę i ukłoniłeś się w stronę fanów?
Piter: Szacunek do kibica to podstawa. Tak jak wspomniałaś wcześniej, kibic jest ósmy zawodnikiem, ale praktycznie to oni są kapitanem naszego zespołu. Przegrywaliśmy ten mecz, wręcz dostawaliśmy baty, na dodatek ja miałem defekt w swoim ostatnim 14 biegu. Po prostu podziękowałem, wtedy pomimo iż padał deszcz , wszyscy przyjechali tam dla nas, krzyczeli, śpiewali i w ogóle. Więc to było w ramach podziękowania i szacunku.
Jak wiadomo, gdy zawodnicy po meczu wychodzą podziękować kibicom za doping, powinni znać ich przyśpiewki. A czy Piter i Zengi znają?
Grzegorz: Znam
Piter : Znam parę.
Zdarzało się, że to zawodnicy sami zaczynali prowadzić doping. Chłopaki, nie chcielibyście kiedyś spróbować?
Piotrek: Ja raczej nie
Grzesiu: Czemu nie, po jakimś dobrym meczu...
Dziękuję za rozmowę. Powodzenia wam życzę i braku kontuzji
Piter i Grzesiu : Dziękujemy!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz